A lśniąc od słońca płomiennych szkarłatów,

W przecudne linie gnie się nagie ciało,

Na ziemi leżąc pełnej aromatów.

I co się komu kiedy marzyć śmiało

W snach najgorętszych o kobiecym pięknie:

Tu ma, wcielone ręką mistrza śmiałą.

A każdy członek3, zda się, w oczach mięknie

Od palącego rozkoszy nadmiaru

I w cichym ruchu rzeźbi się przepięknie.

Nagości owej promiennego czaru