Orzeł
Spłynął wolno przez ciche powietrzne ogromy,
usiadł na skale, złożył skrzydła ciemnopłowe,
pierś odął, dziób podnosząc, wcisnął w barki głowę,
i siedział zadumany, wielki, nieruchomy.
Patrzył w dół, świat mu w okrąg legł u stóp widomy1 — —
patrzył, a jego oczy w skrach, błyskawicowe,
treść całej orlej duszy miały i wymowę:
patrzył spokojny, zimny na świata poziomy.
Tam — mógłby wulkan ziemię w nic obrócić całą,