Pod wrażeniem
Kiedy na oczy srebrno-szafirowe
Spuści powieki i na wznak upadnie
I leży miękko, sennie i bezwładnie,
Lekko schylając ku ramieniu głowę —
A płomień gazu, co nad nami płonie1,
Półnagą stroi ją w światła i cienie,
I ledwo znać jej białej piersi tchnienie
Widnej2 w przejrzystych koronek osłonie:
Wówczas ma w sobie taki urok boski