Lub jak wicher wstecz cofa płynące obłoki;
Uczuł, że mógłby drugie wzbudzić w próżni życie,
W nowe kształty przyoblec dawnych istnień zwłoki,
Albo wszystko bez śladu zniszczyć we wszechbycie,
Gdyby chciał!... Ale wszystko dobrem Mu się zdało,
I rad z Siebie, oczyma wodził po błękicie.
Wtem przy słońcu planetę spostrzegł ciemną, małą,
Dawno wygasłą. Wówczas z oczu złowróżące
Skry Mu poszły, że w ogniach całe niebo stało.
I rzekł do Swojej duszy: Oto złe roztrącę!...