Pusty okręt
Kędyś1, kędy nikt się nie ośmieli
z żywych płynąć na bezkresy morza,
u ścian skalnych stromego podnóża
stoi okręt na ciemnej topieli2.
Pod blask słońca jak szkielet się bieli:
wicher rozniósł żagle na przestworza,
nagie, sztywne sterczą maszty z łoża3,
na kształt suchych, olbrzymich piszczeli.
Z wolna, wielki, pogrąża się w bezdno4