I puszczać oczu na fal tonie szmerne,

Aniby chciała lecieć gdzieś daleko

W cisze niezmierne.

Dziś nie wyciąga już ramion spragniona,

W jakiś się uścisk chyląca omdlale;

Z rumieńcem wstydu na wezbrane łona

Nie patrzy fale.

Ani dziś dba już, czy jej oczy wzruszą,

Czy uśmiech czyje rozkołysze myśli,

Ni czy są ludzie, co całą swą duszą