patrzę, jak płynie po pustkowiu,

jak się powoli, głucho toczy,

jakby płynnego męt ołowiu...

W szuwary płynie i moczary,

w bór ciemny, w oddal, w otchłań świata554...

„Pola puste, szare, głuche” (Tetmajer), „pola puste, szare, smętne” (Perzyński), „ugory puste, opuszczone łany” (Staff), „daleki obszar ugorów, pusty, szeroki” (Przybyszewski), „wydęte, głuche, lodowe bezdroża” (Miciński), „morze kwiatów nieprzejrzane, nieskończone” (Tetmajer) — oto najczęstsza sceneria wiersza modernistycznego555. Stąd również szczególne upodobanie do obrazu morza, oceanu, fal, upodobanie, które zostało przez modernistów wyeksploatowane aż do zupełnego wyświechtania556. Morze jest tu wymiarem nieskończoności czasu, przestrzeni i bytu zarazem, jak np. u Tetmajera:

O morze! Jakże często zda mi się, że łowię

uchem szum twych ogromnych wód i w tej muzyce

słyszę mistycznych epok głuche tajemnice...

O morze! Jakże często zda mi się, że płynę