536. Odrzućmyż raz tę głupią dla życia pogardę (...) Pod którą niewolników tkwi uległość płaska — L. Staff, Pisma, Warszawa 1931, I, s. 5 (Sny o potędze). [przypis autorski]

537. Gdyby się w socjologicznej skromności zadowolili tym (...) forpocztę nieistniejącej wielkiej armii — S. Lubliński, Der Ausgang der Moderne, Dresden 1909, s. 56. Pośród badaczy polskich w tym charakterze modernizmu jako symptomu socjologicznego przekwitającej cywilizacji urbanistycznej typu mieszczańskiego orientował się tylko jeden, ale za to najbardziej bystry przeciwnik tego prądu — L. Krzywicki (por. K. R. Żywicki, O sztuce i nie-sztuce, „Prawda” 1899, nr 14). Jego rozważania wybiegają jednak poza ramy naszego ujęcia i stąd zużytkowane być mogą dopiero przy socjologicznej analizie fin-de-siecle’u, która niezależnie od niniejszej książki zostanie przeprowadzona przez piszącego. [Zamiar ten nie został przez autora w latach przedwojennych wykonany; przyp. z r. 1958]. [przypis autorski]

538. Julian Krzyżanowski zbudował swoją koncepcję „baroku na tle prądów romantycznych” — J. Krzyżanowski, Od średniowiecza do baroku, Warszawa 1938. Z badaczy dawniejszych praw tego rozwoju antytetycznego bardzo był świadom Chmielowski, podkreślając ponadto zastrzeżenie, bez którego wahadłowe ujmowanie ewolucji byłoby grubym błędem: „Ale jak nie ma dwóch liści zupełnie do siebie podobnych, tak też nie ma dwóch prądów, analogicznych skądinąd, które by można utożsamić. Żaden w ogóle ruch czy przeciwruch (...) nie tworzy jedności z ruchami i przeciwruchami dawniejszymi, gdyż wchłania w siebie nieznacznie i częstokroć nieświadomie pierwiastki poprzednich faz duchowych” (Najnowsze prądy w poezji polskiej, s. 10). W związku z powyższym założeniem metodologicznym swojemu opracowaniu całego dorobku twórczego pokolenia Młodej Polski nadał J. Krzyżanowski tytuł Neoromantyzm polski 1890–1918. W rozważaniach wstępnych, uzasadniając, dlaczego wobec owej całości eliminuje nazwę Młoda Polska (co nie wydaje się słuszne), a także wskazując, dlaczego na ową całość nie daje się rozciągnąć nazwa modernizm (ta ostrożność wydaje się słuszną), Krzyżanowski w następujący sposób dowodzi, dlaczego poszedł za propozycją E. Porębowicza: „W tej sytuacji mając do wyboru trzy różne możliwości, zdecydowałem się iść za znakomitym romanistą lwowskim, tym bardziej że termin neoromantyzm jest jednoznaczny i nie budzi skojarzeń ubocznych, jak dwa inne, że jest literacki, a więc ograniczony do dziedziny specjalnej, że wreszcie ma charakter merytoryczny, dotyczy bowiem istoty zjawisk, do których się go stosuje. Dla autora książki posiada on nadto znaczenie dodatkowe, odpowiada bowiem jego poglądowi na dwuprądowość okresów literackich, romantycznych i klasycystycznych, poglądowi, który w chwili sformułowania go przed laty dwudziestu pięciu brzmiał jak fantazja czy herezja, dzisiaj zaś w nauce europejskiej zdobywa sobie coraz częściej uznanie”. (Tamże, s. 6–7). Najbardziej wnikliwą i wyczerpującą charakterystykę związków występujących między dziedzictwem romantycznym a polskim modernizmem dał Samuel Sandler we wstępie do kolejnego (czwartego) wydania klasycznej książki I. Matuszewskiego, Słowacki i nowa sztuka (modernizm) (Z pism Ignacego Matuszewskiego, tom III, Warszawa 1965, s. 14–37, 60–69). [przypis autorski]

539. Modernizm bywał nieraz nazywany neoromantyzmem. (...) Chmielowski potrafił dobrze ukazać (...) zbieżności między tymi prądami — P. Chmielowski, Najnowsze prądy w poezji polskiej, s. 3–28. [przypis autorski]

540. marzenia eschatologiczne, każące poecie snuć fantazje na temat zderzenia ziemi z kometą — Z. Krasiński, Pisma, Kraków 1912, VIII (cz. 2), s. 184–192 (Sen). [przypis autorski]

541. opowiadać o człowieku rozsiewającym zarazki cholery — Z. Krasiński, Pisma, Kraków 1912, VIII (cz. 2), s. 332–359 (Cholera). [przypis autorski]

542. Góry i miasta rozleciały się z trzaskiem (...) i ja mu podlegam — Z. Krasiński, Pisma, Kraków 1912, VIII (cz. 2), s. 42 (Marzenie). [przypis autorski]

543. wezwania do szatana — [por.] Z. Krasiński, Pisma, Kraków 1912, VIII (cz. 2), s. 319 (Adam Szaleniec). [przypis autorski]

544. Pozdrawiałem śmierć myślą (...) jak niegdyś kochankę — Z. Krasiński, Pisma, Kraków 1912, VIII (cz. 2), s. 118 (Marzenie człowieka przeżytego). [przypis autorski]

545. Dziś dusza jego wzbija się ku niebu (...) Jak gdybyśmy zstąpili w grób bez nadziei nieśmiertelności — Z. Krasiński, Pisma, Kraków 1912, VIII (cz. 2), s. 267 (O życiu). [przypis autorski]