890. Eleonora „snuje dalej te myśli” Paola — S. Brzozowski, Fryderyk Nietzsche, Stanisławów 1907, s. 6. [przypis autorski]

891. Eleonora oświadcza, że tylko zguba bez żalu jest ostatecznym sprawdzianem piękna. „Największy żal (...), aby się utwierdzić — S. Brzozowski, Fryderyk Nietzsche, Stanisławów 1907, s. 7. [przypis autorski]

892. Niczego więcej już nie mogę pragnąć, (...) gdybym nie tracił, znaczyłoby, żem nie miał — S. Brzozowski, Fryderyk Nietzsche, Stanisławów 1907, s. 7. [przypis autorski]

893. Gdyby Nietzsche pisał swoje pierwsze dzieło po raz drugi, nazwałby je może: „Geburt der Tragedie aus dem Geiste der Skulptur” — S. Brzozowski, Fryderyk Nietzsche, Stanisławów 1907, s. 8; [Geburt der Tragedie aus dem Geiste der Skulptur (niem): narodziny tragedii z ducha rzeźby; red. WL]. [przypis autorski]

894. w zakończeniu artykułu o „Stylu Ibsena” podejmującym motyw z „Kultury i życia” — S. Brzozowski, Kultura i życie, s. 192. [przypis autorski]

895. Dopiero gdy sam sobie człowiek stoi jak posąg w promieniach słońca (...). Nie darmo naród rzeźbiarzy był narodem tragików — S. Brzozowski, Styl Ibsena, „Przegląd Społeczny” 1906, nr 16, s. 205. Poglądy Brzozowskiego na tragizm od pierwszych w tym kierunku prób zawsze świadczyły o dobrym zrozumieniu istoty tragizmu. Pierwszy raz problem ten analizuje Brzozowski w artykule St[anisław] Przybyszewski jako poeta tragiczny („Głos” 1903, nr 35). Póki odnosimy wartość do człowieka i póki relatywizujemy ją zależnie od ludzi, brak miejsca na tragizm. Człowiek wprawdzie jest twórcą wszelkich wartości, ale jednak, „ażeby tragizm stał się możliwym, trzeba, aby poruszone zostały w człowieku te głębie, w których jest on ogniskiem wszystkiego, w których jest on twórcą wszystkich wartości i może się im przeciwstawić (...) inaczej sama zguba i zniszczenie człowieka będą rzeczą znikomą i pozbawioną znaczenia, gdyż wszystkie wartości leżały na zewnątrz niego, i zatem z jego zagładą nic się nie stało. Tragiczny światopogląd wymaga przywrócenia każdemu człowieczemu istnieniu jego jedyności... Pierwiastkiem tragizmu jest konieczność. Zagłada i unicestwienie, które konieczne nie są — nie są też i tragiczne, są przypadkowe i wskutek tego powszechnego znaczenia mieć nie mogą”. Podobnie ujmuje Brzozowski tragizm w szkicu o Staffie (Kultura i życie, s. 154): „Istotą tragedii jest życie szczere. Żyć tragicznie — znaczy widzieć siebie. I to jest życie. Osamotnienie tragiczne jest organem, przez który człowiek jedynie sam siebie ująć jest w stanie. Poznać siebie, zobaczyć siebie można tylko ginąc. W myśli zwykłej nie wychodzimy za stosunki. Miłość mierzymy szczęściem, bohaterstwo pożytkiem, grzech zniszczeniem — lub odwrotnie. Liczba stosunków jest nieograniczona... Lecz czym jestem ja bez stosunku, ja, objawiający się we wszystkim: w miłości, szczęściu, grzechu, bohaterstwie, ja w obliczu tragicznej zguby? Tragedia znosi wszelkie stosunki, obnaża prawdę”. Osobne zagadnienie stanowi związek tego stanowiska z Nietzschem, por. Skarb Staffa, „Głos” 1905, nr 14. [przypis autorski]

896. Sztuka nieznosząca sentymentalizmu, rzeźba (...) związek z duszą nowoczesną — S. Brzozowski, Idee, s. 427. [przypis autorski]

897. Człowiek stwarza sam siebie i przyjmuje nieszczęście, śmierć, ból, namiętność, myśl, rozpacz, jako organy tego stwarzania (...) o ile jest dla nas czymś istotnym, jest plastyczne — S. Brzozowski, Idee, s. 428; podkreślenia pochodzą od Brzozowskiego. W tym powiązaniu twórczości z tragiczną odpowiedzialnością przez rzeźbę utwierdzał najpewniej Brzozowskiego Barrès. W Głosach wśród nocy czytamy: „Ja mam wybrać wzór dla życia, rozstrzygnąć, czym ma być ono, i uczynić je tym. Barrès (...) w swoich kilku stronicach o Michale Aniole z wielką siłą wyraża to poczucie samowiednego stwarzania, uznaje w nim głęboki tragiczny rys nowoczesności” (s. 247). Studium o Barrèsie jest o rok wcześniejsze od Etapów sentymentalizmu. [przypis autorski]

898. To miękkie ramiona roztwierające się w tragicznej otchłani (...) muzyka to nicość, która się nad sobą samą lituje — S. Brzozowski, Fryderyk Nietzsche, Stanisławów 1907, s. 8–9. [przypis autorski]

899. Wyrazem najwyższym nastrojowości i lirycznej rozlewności, która charakteryzuje pisarzy okresu młodopolskiego, jest ich upodobanie w muzyce: (...) w formie uznawania muzyki za najwyższą ze sztuk — S. Żeromski, Utwory dramatyczne, Warszawa 1929, I (Róża): „muzykę, najwyższy stopień harmonii, sztukę jedyną, wyższą od poezji, niewątpliwą, władczą, nieśmiertelną” (s. 218). „Upojenie bez granic zawarła w sobie ta szczelina skrytości, przez którą tryska cudowna muzyka” (s. 221). [przypis autorski]