1148. drukowany właśnie na łamach „Prawdy” przekład „Głodu” Hamsuna — K. R. Ż. Z Niemiec, s. 521: „Społeczeństwo ze swoimi stosunkami znikło i zostaje jedynie cierpiąca głód jednostka. Reszta postaci to tylko przydatki do owego »ja«, świadkowie męczarni, dekoracje teatralne”. — Polska recepcja Hamsuna przypada głównie na dziesięciolecia 1900–1930, stąd w omawianym okresie niewiele jej świadectw można przytoczyć. Pierwszym prawdopodobnie przekładem polskim Hamsuna był szkic psychologiczny Na lawach Newfoundandu („Myśl” 1891, nr 11–12). Ta sama tłumaczka, M. Posner-Garfeinowa, przełożyła z kolei Głód, publikowany w r. 1891 przez „Prawdę”, oraz Hazard („Prawda” 1892). (Najdawniejsza wzmianka o Głodzie — Ed. Dut. Romans o głodzie, „Przegląd Tygodniowy” 1890, s. 589). Na wydanie książkowe Głodu trzeba było czekać aż do r. 1906 (Lwów, „Biblioteka Powieściowa Księgarni Narodowej”. T. III). Kilka czasopism podało obszerniejsze streszczenie odczytu Hamsuna o ruchu literackim w Norwegii, ogłoszonego w paryskiej „Revue des Revues” („Tydzień” 1893, s. 410–412; „Wędrowiec” 1893, s. 841–842; 1894, s. 116–117); ponadto M. Mutermilch (Droga sztuki, „Ateneum” 1901, s. 326–333). Ta dosyć nikła recepcja Hamsuna pozostaje w oczywistej zgodzie z charakterem jego pisarstwa, dalekim od modernistycznej nastrojowości i liryzmu dziesięciolecia 1890–1900. [przypis autorski]

1149. Romantyzm zmartwychwstaje z swoim uwielbieniem wieków średnich, z kultem tajemniczości i ekstazy mistycznej, wreszcie z ascetyzmem i wizjami (...) pozwala nam poniekąd zrozumieć psychologię rzeczywistych romantyków — K. R. Ż. „Legendy” Strindberga, „Prawda” 1899, nr 30, s. 356. Godne jest uwagi, że nawet kiedy całkowicie porzucił przychylne dla modernistów stanowisko, Krzywicki w swoich generalnych zaleceniach moralnych nie rezygnował z apelu do postawy literackiej Strindberga. W jego credo publicystycznym Sic itur ad virtutem (Warszawa 1907; fragmenty: „Ogniwo” 1904, całość: „Kultura” 1907) czytamy (cyt. za: „Kultura” 1907, t. I, s. 141): „Obcuj z utworami tej gromady rozbitków jak Strindberg, która w spowiedzi jasnej, szczerej odsłania brudy swego istnienia. (...) Może niekiedy, zdjęty wstrętem, odrzucisz precz książkę. Ale pamiętaj o tym, co napisał Bacon: «(...) Słońce przyświeca także nad kloaką, a jednak to go zmazą nie pokrywa!”

Oprócz rozlicznych wzmianek i tu i ówdzie spotykanych przekładów (np. Miłość i chleb, „Prawda” 1890, nr 19–20; Dzieje małżeńskie, „Przegląd Poznański” 1894, nr 23–28) w dziesięcioleciu omawianym nie udało się, poza Krzywickim, odnaleźć poważniejszego artykułu o Strindbergu. W późniejszych latach M. Rettinger, Dwa warsztaty. Organizacja Shawa i Strindberga („Krytyka” 1912, t. II). Z przekładów książkowych opublikowano Ojca, Warszawa 1891 (tłum. I. Suessera), Pannę Julię, Warszawa 1891 (tłum. I. Suessera) oraz Mieszkańców Hemsoe, Warszawa 1895 (tłum. F. Popławskiej).

1150. zwrócił Krzywicki szczególną uwagę na przedmowę [do „Szkiców” M. Komornickiej], w której debiutująca autorka ciekawie podkreśliła napięcie między subiektywizmem nowego pokolenia a dotychczasową europejską powieścią psychologiczną (...) — uczynił to („Najmłodsi”, nr 16, s. 187; nr 18, s. 209) nie wymieniając ani nazwiska autora, ani tytułu jego książki; odpowiednie ustępy w tomie W otchłani zostały pominięte. O Komornickiej orzekł Krzywicki (s. 209): „ów młody umysł jest może rozczochrany, lecz jednocześnie odważny i energiczny”. [przypis autorski]

1151. Powieść spopularyzowała literaturę piękną, ale jak zwykle w tych razach obniżyła jej polot (...) uświadomi zwycięsko okres nowy, antytezę świetlaną minionego — M. Komornicka, Szkice, Warszawa 1894, s. 7–8. [przypis autorski]

1152. Jak świadczą „Wspomnienia”, Krzywicki przeniknął doskonale jego [Przybyszewskiego] osobowość, a co do wartości moralnej nie posiadał złudzeń — L. Krzywicki, Wspomnienia, t. II, s. 436–448. [przypis autorski]

1153. w tym postulacie [„sztuka dla sztuki”] rzekomo beztendencyjnym kryje się jednak swoista tendencja, celowe niedostrzeganie określonych zjawisk rzeczywistości na rzecz takich, w jakich modernista sobie upodobał — L. Krzywicki, W otchłani, Warszawa 1909, s. 222–224. [przypis autorski]

1154. Ze wszystkich dziedzin ducha sztuka jest najbardziej indywidualna, to znaczy najniesforniejsza. (...) winniśmy dać mu swobodę twórczą i nie pętać jej receptami i przepisami — L. Krzywicki, W otchłani, Warszawa 1909, s. 214. Podobnie: W otchłani, s. 216. [przypis autorski]

1155. Kiedyś ciało dopasuje się do nerwów, powołując do życia nowe typy duchowe. (...) zdeptane przez rozwój atomy niewielką znajdują w tym pociechę — K. R. Żywicki [L. Krzywicki], Jeden z atomów. St. Przybyszewski: „Totenmesse”, „Prawda” 1894, nr 2, s. 16. [przypis autorski]

1156. Krzywicki dwukrotnie przeprowadził ich [modernizmem] obronę przed pseudonaukowym czy pseudomoralnym potępieniem (...) gwałtownie uderzył na obserwatorów modernizmu zajmujących takie stanowisko: Max Nordau, Teodor Jeske-Choiński — K. R. Żywicki Z Niemiec. Max Nordau, „Prawda” 1892, nr 45; Jeden z pogromców, „Prawda” 1894, nr 40–42. [przypis autorski]