To początek i koniec... królestwo Niebytu

Wieczorne sny jedwabnym kołysze pogwarem

Zachody purpurowym konają pożarem —

Wschód wiecznie nowe Życie wyłania z błękitu...

Gdzież śmierć? i gdzie tu życie? ni mroku, ni świtu,

Wszystko drzemie pod drzewa Wieczności konarem —

Wniebowziętych postaci pląsający harem

Deszczem lotusów ściele łąkę z malachitu...

Do ciebie, my, pielgrzymi, ogniem żądz trawieni,

Dążymy, liście gnane podmuchem jesieni —