Choć wieczną chmurą osiadły na czole

I cisną — niby polipów ramiona.

Szczęśliwe dziecię, że mu płakać wolno —

Ze łzami bowiem spływają boleści —

I dalej może kwitnąć różą polną,

Która się rosą niby łzami pieści.

Lecz kiedy lata przetrawią nam ducha —

Im przenikliwszy ból w piersi kołata,

Tym bardziej nieme usta, bardziej sucha

Źrenica, bardziej twarz jest lodowata434!