— Czekajta dalej — zawołał —
Ale upadł i jęknął,
Bo mu zara grzbiet pęknął!
— To ci galanta baba być musiała — odezwał się jakiś chłop — i som dyabeł nie mógł jej podźwignąć!...
— Wiadomo — wtrącił inny — baba to je ciężar...
— A musi to wy lekkie, jak piórko?... wiater-by was zdmuchnął!...
— Aj, wiater! wiater!... — dorzucił Mateusz półsenny — słyszyta, jak huczy w kuminie? Pewnie się kto obwiesił...
— Ziąb śkaradny na świecie!
— Ziąb? — zawołał Michał, podskakując, — co mi ta ziąb! Niech się psi zimna boją, bo na dworze siedzą, a człowiek, skoro je w chałupie...
Ej, moja Małgorzato,