Prawo autorskie a własność

Nic tak nie przemawia do wyobraźni ludzi i nie angażuje uczuć ludzkości, jak prawo własności, czyli tak wyłączna i despotyczna dominacja, do której człowiek rości sobie prawa i którą sprawuje nad rzeczami zewnętrznymi w świecie [...]. A jednak tylko bardzo niewielu ludzi zada sobie trud rozważenia genezy i podstawy tego prawa.

William Blackstone1548

Założenia

Rozwój prawa autorskiego — sposobów jego uzasadniania oraz przyjmowanych konstrukcji prawnych — związany był z próbą odpowiedzi na podstawowe pytanie: czy prawo autorskie jest prawem własności? Odpowiedzi na nie próbowali udzielać prawnicy, politycy, lobbyści, wydawcy czy wreszcie sami twórcy. Jednak ustalenie wzajemnej relacji pomiędzy prawem własności a prawem autorskim nie jest zadaniem łatwym. Wszystko bowiem zależy od przyjmowanych założeń. Nie chodzi tylko o to, co rozumie się pod pojęciem „prawo autorskie”, a co pod pojęciem „prawo własności”. Głównym założeniem jest to, dotyczące natury samego prawa w ogólności. W bardzo dużym uproszczeniu można powiedzieć, że na gruncie prawoznawstwa wyróżnia się dwie przeciwstawne wizje prawa. Pierwsza traktuje prawo jako byt zewnętrzny od woli człowieka. Prawo, według zwolenników koncepcji prawno-naturalnych, jest tak czy inaczej przekazywane ludziom, którzy nie mają pełnej swobody w jego kształtowaniu. Istnieje bowiem jakiś niezależny od woli ludzi punkt odniesienia, do którego ludzkie ustawy muszą być po prostu dostosowywane. Taka wizja prawa dominowała w prawoznawstwie do XIX wieku, kiedy to zaczęto coraz silniej podkreślać rolę nieograniczonej woli suwerena w stanowieniu prawa. Zgodnie z podejściem pozytywizmu prawniczego prawo jest wyłącznie porządkiem prawa stanowionego, a jego jedynym źródłem jest ustawa. Nie istnieje również konieczny związek pomiędzy prawem a moralnością1549. Pomiędzy tymi skrajnymi stanowiskami istnieje szereg bardziej subtelnych podziałów. Na próżno byłoby twierdzić, że spór o rolę wartości w prawie, o źródła prawa, zasady obowiązywania prawa, obowiązku przestrzegania prawa czy o naturę prawa w ogóle został ostatecznie rozstrzygnięty1550.

Przyjmując założenie o istnieniu praw naturalnych — niezależnych od woli człowieka — z zasady można próbować odpowiedzieć na pytanie, czy (naturalne) prawo autorskie jest tym samym, czym jest (naturalne) prawo własności. Jeśli przyjmiemy, że istnieją takie dwa abstrakcyjne byty, i będziemy umieli je opisać, wtedy możliwe będzie ich porównanie i ustalenie, czy są to byty tożsame, czy różne. Można w pewnym uproszczeniu stwierdzić, że zgodnie z tym stanowiskiem istnieje jakiś ideał (naturalnego) prawa autorskiego, do którego poszczególne ustawodawstwa lub doktryny prawne zmierzają, próbując właściwie odzwierciedlić istotę prawa autorskiego w poszczególnych ustawodawstwach. Niezależnie od woli człowieka istnieje coś takiego jak istota prawa autorskiego. Pewne elementy tego prawa tkwią immanentnie w jego naturze i coś z tej natury wynika dla ustawodawstwa, w obliczu czego prawnicy, ustawodawcy i całe społeczeństwa są niejako bezbronni. Ich jedynym zadaniem jest odnalezienie prawdziwej istoty prawa autorskiego i ukazanie jej w treści ustaw czy orzeczeń sądowych. Istota owa jest przy tym niezależna od funkcji tego prawa, woli ustawodawcy czy potrzeb społeczeństwa. Przyjęcie założenia, że prawa autorskie oparte są na prawie naturalnym, jak wskazywał Józef Górski, oznacza uznanie, że: „1. prawo autorskie istnieje nawet w braku wyraźnego uznania ze strony ustawodawcy; 2. że prawu temu należy się ochrona bez względu na terytorium; 3. że rozciąga się ono na wszelkie sposoby wyzyskania wartości reprodukcyjnej dzieła i trwa przez czas nieograniczony. Kiedy jednak przyjrzymy się ustawom o prawie autorskim od najpierwszych do ostatnich i na ich podstawie zapragniemy określić istotę prawa autorskiego — dojdziemy do przekonania, że jest ono raczej nadaniem autorom pewnych korzyści celem wynagrodzenia ich za poniesione trudy, aniżeli uznaniem prawa a priori im przysługującego, że i dzisiaj jest ono jak gdyby generalnym przywilejem, grace en justiciae, twórców, który zmienia swój charakter w zależności od terytorium”1551.

Dla tych, zdaniem których prawo jest tworzone wyłącznie przez człowieka i jedynie człowiek nadaje mu kształt, pytanie o istotę prawa wydaje się drugorzędne czy nawet błędne. Zwolennicy prawa pozytywnego każdy rodzaj prawa, w tym prawo autorskie i prawo własności, traktują jak byty abstrakcyjne, których samo istnienie oraz konkretna treść są w pełni zależne od woli suwerena — ustawodawcy. Prawo autorskie nie jest żadnym prawem pierwotnym. Nie ma niczego takiego jak istota prawa autorskiego. Prawo autorskie, „nie istnieje niezależnie od prawa pozytywnego, które miałoby obowiązek władczy do uznania go, ale jest to tylko rzeczą słuszną i użyteczną, że prawo jest uznane”1552. W konsekwencji prawo autorskie chroni materialne i osobiste interesy twórców i osób, które nabyły te prawa od twórców. Jego kształt wynika z konwencji międzynarodowych, ustawodawstwa krajowego, poglądów doktryny prawa i orzecznictwa. Jest ono ukształtowane tak a nie inaczej albo w wyniku przemyślanej decyzji, albo pod wpływem nacisku grup lobbingowych, albo jeszcze z jakichś innych powodów. Może być ono wyrazem sprawiedliwego podziału dóbr, zgodnego z moralnością danego społeczeństwa, lub być ukształtowane tak a nie inaczej po to, aby realizować pewne cele zakładane przez ustawodawcę. „Normy bynajmniej nie muszą być logiczne. Są wynikami utylitaryzmu, celowości, moralności, przekonań różnych innych kategoryj, a w ostatecznej analizie są dyktowane zawsze przez czynnik ustawodawczy”1553.

Dla pozytywistów właściwym pytaniem jest więc to, czy dany ustawodawca skonstruował prawo autorskie tak samo, jak skonstruował prawo własności. Tylko w kontekście tak rozumianego prawa można zadawać sobie jeszcze dalej idące pytanie, a mianowicie, czy prawo autorskie powinno być konstruowane w ten sam sposób, w jaki jest konstruowane prawo własności. Przesuwa to punkt ciężkości z poszukiwań metafizycznej istoty prawa autorskiego w kierunku funkcji i celów, jakie powinno ono realizować. Wczoraj to prawo było ukształtowane w jeden sposób, dziś w inny, a jutro może znowu się zmienić. A wszystko po to, by dostosować je do wyzwań współczesności, potrzeb społecznych czy wymogów interesu publicznego. Takie z kolei podejście, które jest mi niewątpliwie bliższe, ma swoje ograniczenia. Zmiana prawa jest możliwa, ponieważ nie istnieją żadne metafizyczne przeszkody, żaden ideał, do którego należy dążyć i próbować właściwie opisywać za pomocą konstrukcji ustawowych. Pomimo to zmiana prawa nie jest wcale prosta. Kształt współczesnego prawa autorskiego podyktowany jest m.in. przez obowiązujące umowy międzynarodowe, a w szczególności przez konwencję berneńską. Twórcy konwencji, reprezentujący interesy eksporterów netto praw autorskich, doskonale zdawali sobie sprawę, że samo uregulowanie treści praw autorskich nie wystarczy. Dlatego właśnie została przewidziana procedura zmiany konwencji, wymagająca zachowania jednomyślności1554. W praktyce, ze względu na ten wymóg jakiekolwiek zmiany w samej konwencji są niemożliwe. Obecnie konwencją berneńską związanych jest 167 krajów, z których sporą część stanowią te zainteresowane słabszą ochroną praw autorskich. Jednak bez zgody wszystkich sygnatariuszy o żadnej zmianie nie może być mowy. Ponadto kształt praw autorskich dyktowany jest przez dyrektywy Unii Europejskiej, ustawodawstwa krajowe, orzecznictwo sądowe oraz utrwalone poglądy doktryny. Mimo że teoretycznie treść prawa autorskiego może być kształtowana przez ustawodawcę dowolnie, w rzeczywistości jednak zmiana prawa jest bardzo utrudniona. Nie można również zapominać o presji wywieranej ze strony koncernów rozrywkowych oraz organizacji zbiorowego zarządzania, które wciąż dążą do umocnienia obowiązującego systemu praw autorskich.

Dokonanie takiego rozróżnienia — prawo naturalne a prawo pozytywne — ułatwia zrozumienie różnych poglądów wypowiadanych historycznie na temat istoty prawa autorskiego. O czym się przekonaliśmy, traktowanie prawa autorskiego jako rodzaju prawa własności ma za sobą długą historię. Część prezentowanych poglądów uzasadniała własnościową koncepcję praw autorskich prawami naturalnymi. W tym celu rozciągano teorię zawłaszczania dóbr materialnych — sformułowaną przez Johna Locke’a — na przedmioty niematerialne, jakimi są utwory. Jedni dostrzegali w stosowaniu takiej terminologii potrzebę uniezależnienia indywidualnego twórcy i przyznania mu pełnego władztwa nad owocami jego pracy, inni z kolei wykorzystywali tę retorykę w celu zabezpieczania swoich partykularnych interesów.

Jeszcze krótsza historia prawa własności