Bulwieć się pięknie
skłonił łobuzom,
a nagle skądsiś
ozwie się puzon:
— Tratata tata,
tratata tata!
Panie, panowie,
już koniec świata.
Na dźwięk puzonu,
czyli tej surmy11,
Bulwieć się pięknie
skłonił łobuzom,
a nagle skądsiś
ozwie się puzon:
— Tratata tata,
tratata tata!
Panie, panowie,
już koniec świata.
Na dźwięk puzonu,
czyli tej surmy11,