raz „sława!” krzyczał, raz w trąbkę dmuchał,
a włosy miał jak winogrona.
Kwiaty z okien leciały na was,
biało-czerwone heroldy.
I śpiewały heroldy: — Sława...
Dzieci
Potem szły dzieci widziane z lewa,
jak latarenki w balecie,
ale się nagle zaczęła ulewa
i zapłakały dzieci.