bezradna myśl nad ćwiercią smyczka,

zima to plecy twoje białe,

lato — jak złota rękawiczka,

którą porzucił w sadzie Jan,

ten Kochanowski, co mu łyżką

wystarczy stuknąć, a już wszystko

tańcuje, niebo się otwiera,

niebo niebieskich pełne piór,

truchleje wilk, basuje bór

głosem Szekspira i Homera.