— A czemu ci, do których wysłałeś list, wcale ci nie odpisali?

— Najpierw dlatego, że są to Polacy, a Polacy rzadko kiedy odpisują na listy, a następnie dlatego, że nie mieli na co odpisywać.

— I Basia jedzie do takich barbarzyńców15, co nie odpisują na listy! Kto nie odpisuje na listy, może równie dobrze zagłodzić dziecko albo bić je przy każdej sposobności. No! Niechby coś podobnego doszło do mojej wiadomości! Uprzedzam cię, że za jakiś miesiąc pojadę do Warszawy, aby się przekonać, co tam wyprawiają z dziewczynką. Czego ta figura16 chce od ciebie?

— Jaka figura? A, ten...

Z uniżonym ukłonem zbliżył się do lekarza młodzian17, spowity omdlewającym zapachem zabójczych perfum.

— Właśnie szedłem do pana doktora — mówił z przejęciem. — Czy pan doktor nie byłby łaskaw odwiedzić babuni?

— Przecież byłem u niej przedwczoraj — odrzekł lekarz bez entuzjazmu. — Babunia zdrowa jak grenadier18.

— Być może. Babunia jednak doszła do przekonania, że ma solitera19, bo ją bardzo mdli.

— Chyba nie soliter, tylko te perfumy — mruknęła doktorowa.

— To siedemdziesiąta siódma przypadłość w tym roku — rzekł doktor. — Więc o co idzie?