Pędź na bój!
Pędź na bój!
A gdy legniesz, bo tak tuszę35,
Nocą przyjdę na twój grób,
Tam wywołam twoją duszę,
By śmiertelny wziąć z nią ślub”.
W ślicznym tym wierszu tkwiła — jak gwóźdź w trumnie — ta tragiczna prawda, że nikt z żywych nie miał odwagi pojąć za małżonkę lubej Amelii. Umarłemu było wszystko jedno. Ponieważ ciotka Amelia była panną, więc skarga jej była uzasadniona, a tak rzewna, że ludzie głośno płakali, kiedy, załamując ręce, zapowiadała swój ślub z młodzianem, co poległ „w jednej ze swych zbrój”.
Twórczość ciotki Amelii miała w sobie nie tylko tony tragiczne. Rozpięta jak tęcza na lazurowym niebie poezji, lśniła wszystkimi kolorami, wśród których były i te, co wesołością barwy cieszą ludzkie oko. Dowodem tego jest inny jej śliczny wiersz, nazwany Figlarna:
„Czemu oczy twe się śmieją
I cała tryskasz nadzieją?