— Mój panie — rzekł głucho. — Czy nigdy się nie pomyliłeś?
— Nigdy, panie profesorze...
— Czy zawsze pytałem tych, których niecnie uprzedziłeś?
— Niestety, zawsze, panie profesorze. Zdarzało się czasem, że jeden z tych trzech był chory, i wtedy...
— Co ja robiłem wtedy? — zapytał szybko pan Gąsowski.
— Wtedy pan profesor egzaminował tylko dwóch, aby sobie nie popsuć porządku.
„Lis, chytry lis! — pomyślał ze zdumieniem staruszek. — Wie o wszystkim...”
Potarł ręką mądre czoło i rzekł groźnie:
— Stało się! Ufność moja została ugodzona w samo serce... Trudno... Ale, moi mili kawalerowie, skończyły się dobre czasy.
Cała klasa westchnęła boleśnie na znak, że podziela to zdanie, choć jej to sprawia wiele bólu.