— Panie! — zawołał Adaś. — Niech mnie pan przynajmniej oprze o ścianę.

— To mogę zrobić. Chcesz siedzieć? I owszem, i owszem, będziesz lepiej myślał. Patrz wciąż na te drzwi, może odgadniesz, gdzie są tamte.

Adaś, oparty o zimną ścianę, zapadł w milczenie. Zły był na siebie, że mógł chociaż przez chwilę łudzić się jakąś nadzieją i wierzyć temu chudzielcowi.

— Czego on chciał? — zaszemrał głos spoza beczki.

— Zdradził wspólników i chce szukać na własną rękę.

— Znajdzie? — zapytał Francuz z niepokojem.

— Niczego nie znajdzie. Ani pan, ani ja, ani on — mówił Adaś niecierpliwie.

— Ja już nie będę szukał... Mam dość...

— I słusznie. Wie pan o tym, że tajemnica zapisana była na drzwiach. Pan nawet nie wiedział, na których. Na drzwiach z małego domku, w którym umarł de Berier.

— Och, och!