— Świetny! Jakbyś stał za mną!

— Daisy! Widzisz te dwa świecące, białe punkty w hełmie, mniej więcej na wysokości ust?

— Widzę. No to co?

— Musisz je stale obserwować. Jeśliby zgasł prawy, oznaczałoby to, iż instalacja tlenowa przestała działać. Gdyby zaś rozpalił się niebieskawym światłem, będzie to sygnał, że tlenu wystarczy tylko na 15 minut i trzeba natychmiast wracać. Zrozumiałaś?

— Tak. Prawy punkcik to kontrola tlenu. A lewy?

— Lewy czuwa nad właściwym, harmonijnym funkcjonowaniem całej instalacji. Gdyby się rozpalił na czerwono, oznaczałoby to, iż w skafandrze lub hełmie powstało uszkodzenie. Uszkodzenie takie trzeba jakoś, choćby prowizorycznie, usunąć, no i wracać.

— A jakby zgasł?

— Musisz wówczas natychmiast zaalarmować towarzyszy, lecz już nie przez radiotelefon, ale ciągnąc za linę. Wygaśnięcie lewego punktu oznacza, że wszystkie urządzenia zawiodły.

— Oczywiście nie przerażaj się, Daisy — wtrącił Roche. — Takie przygody się nie zdarzają. Ja nieraz wychodziłem na zewnątrz w pojedynkę i nie obawiałem się wypadku. Rozumiesz chyba, że Ber musi ci tylko tak, na wszelki wypadek, tłumaczyć, co i jak działa.

Bernard zdjął z haka duży zwój liny i jeden z końców opatrzony sprężynowym zaczepem umocował na kółku przy swoim pasie. Następnie sięgnął po jeszcze jeden zwój i podał go Deanowi.