Znowu zapanowało milczenie, którego Bradley uparł się nie przerywać.
— Ale ten człowiek umrze — zapadło w ciszę.
— Niech się dowiem, co to za choroba?
— Bardzo ciekawa. Pacjent może ci posłużyć jako obiekt do naukowych obserwacji. Chodzi o wycieńczenie wywołane długotrwałym przebywaniem na płaszczu Celestii, a ściślej wspinaniem się po klamrach na jego powierzchni przy jednoczesnym przeciwstawianiu się sile rotacyjnej, która dąży do wyrzucenia śmiałka w pustkę. I to wszystko przy malejącym szybko dopływie tlenu.
Profesor nie wytrzymał.
— Jeśli tylko jeszcze żyje, pod moją opieką ten człowiek na pewno wyzdrowieje. Summerson rad nie rad musiał odsłonić karty.
— Ten człowiek powinien umrzeć. Wymaga tego dobro ludzkości. Cisza.
— A więc?
Bradley wiedział, że musi coś odpowiedzieć.
— Nie mam wątpliwości co do twego zamierzenia. Tak samo jak nie czuję w sobie siły do wykonania go.