Marzenia jego koncentrowały się też głównie wokół jakiejś wielkiej przygody, przygody nie wymyślonej przez chłopców, lecz prawdziwej, takiej, jakiej żaden z jego kolegów nie przeżył. Aby on, Tom, mógł później opowiadać o tym wszystkim — rudemu Jackowi, i dużemu Bobowi, co zawsze grał rolę „wielkiego mściciela” lub wodza diabłów, czy wreszcie wiecznie roześmianej

Mary, która razem z chłopcami brała udział we wszystkich ich zabawach. Wyobrażał sobie, jak będą z podziwem patrzeć na niego, jak od tej chwili Jack i Bob będą dawali mu rolę może nawet „wielkiego mściciela”. A on wtedy odpowie, że cóż to znaczy dla niego, gdy on naprawdę…

I oto stało się to, o czym od dawna marzył Tom Mallet. Splot wydarzeń niepokojących i groźnych wepchnął go w wir właśnie takiej wielkiej przygody, przygody, o której nie wątpił, że wywoła podziw i zazdrość kolegów.

Lecz jakże inaczej wszystko się układało, niż sobie wyobrażał chłopiec!

Jeszcze sześć godzin temu bawił się wesoło z kolegami na łące 62 poziomu, obrzucając grudkami ziemi przerażonego niewolnika, koszącego maszyną trawę. Murzyn zapomniał zamknąć bramę i teraz bezskutecznie usiłował przepędzić kilkunastu urwisów z pola. Nie wiedział, co ma począć, bo nie wolno mu było jako niewolnikowi używać siły wobec białych chłopców, i tylko wymachując bezradnie rękami prosił na przemian i groził, wywołując tym huragany śmiechu wśród napastników.

Naraz zgasło światło.

Fritz, który lubił się włóczyć po różnych ciemnych dziurach, miał latarkę i zapalił ją.

Chłopcy z niepokojem wybiegli na korytarz, ale i tam panowała ciemność. Próbowali uruchomić windę. I ona nie działała. Widocznie przerwa w dostawie prądu obejmowała znaczną część, a może i całą Celestię.

Poczęli się naradzać, co mają robić. Ruszyli wreszcie za oświetlającym drogę Fritzem w stronę drugiej windy, oddalonej o jakieś 400 metrów od głównego dźwigu. Nim jednak doszli do niej, światło zabłysło ponownie.

Próbowali dowiedzieć się od robotników pracujących w polu, czy nic znają oni przyczyny przerwy w dostawie prądu. Robotnicy jednak byli tak samo zdziwieni, jak chłopcy. Cała gromada pojechała więc na 78 poziom do zakładów Morgana, ale i tam nikt nic nie wiedział.