Astrobolidu względem CM-2 spadła już niemal do 4 km/sek. i za siedem minut miał przerwać pracę gigantyczny silnik rakietowy hamujący lot statku od przeszło 11 dni i 13 godzin.

— Uwaga, uwaga! Za chwilę nastąpi zmiana kierunku przyśpieszenia! — rozległ się głos Sokolskiego, który przebywając w centrali nawigacyjnej śledził działanie automatycznego pilota.

— Uwaga! Nie zostawiajcie nic na stolikach. Mamy jeszcze dwie minuty czasu… Uwaga, jeszcze jedna minuta. Proszę usiąść w fotelach. Uwaga, jeszcze 30 sekund, jeszcze 20, jeszcze 10… Uwaga! Już.

Wklęsła, paraboliczna podłoga wolno uniosła się i wyprostowała tworząc płaską płytę. Jednocześnie siedzenia foteli przymocowanych do podłogi stały się oparciami i wszyscy obecni znaleźli się w nieco groteskowej pozycji, z nogami na oparciach, leżąc plecami na siedzeniach. To co jeszcze przed chwilą było podłogą, stało się ścianą boczną, dotychczasowe zaś ściany boczne poczęły służyć za podłogę.

Pracownia astronomiczna oraz szereg innych sal nad nimi i pod nimi zajmowały centralne, osiowe położenie wewnątrz Astrobolidu. Wszystkie te pomieszczenia były jakby odcinkami długiego walca.

W okresie, gdy silnik nie pracował, sztuczne ciążenie, zastępujące przyciąganie grawitacyjne, wywołane było obrotem statku. Podłogę w pomieszczeniach centralnych stanowiła wówczas wewnętrzna boczna powierzchnia walca. Zupełnie swobodnie spacerowano po „ścianie” i „suficie”, gdyż położeniem pionowym było każde położenie prostopadłe do osi obrotu Astrobolidu. Życie mieszkańców pojazdu kosmicznego koncentrowało się jednak w pomieszczeniach położonych jak najdalej od osi statku, gdzie ciężar ciał był zbliżony do ziemskiego.

Sytuacja ulegała zupełnej zmianie, gdy rozpoczynał pracę główny silnik rakietowy. Życie przenosiło się wówczas do osi, przy czym przyśpieszenie wywołane pracą silnika, równe 10m/sek2, zastępowało normalne ciążenie. Podłogami pomieszczeń w osi stawały się wtedy przegrody dzielące na odcinki walec, który przybierał dla astronautów położenie pionowe. Aby zapobiec wędrówce przedmiotów w dolnych, mieszkalno-produkcyjnych pomieszczeniach statku, a zwłaszcza w licznych laboratoriach i pracowniach naukowych, w czasie pracy silnika przyśpieszano rotację Astrobolidu wywołując dwukrotnie większe „przyciąganie”.

W pomieszczeniach centralnych ta zwiększona siła odśrodkowa była jednak kilkakrotnie mniejsza od przyśpieszenia nadawanego przez silnik. Elastyczne podłogi, podlegając działaniu tych dwu sił, przybierały kształt parabolicznego zwierciadła, tak iż przebywający tam ludzie nie napotykali praktycznie żadnych trudności w poruszaniu się, pomijając nieznacznie zwiększoną wagę ciał.

W trzy godziny po ustaniu pracy silnika rakietowego w obszernej sali konferencyjnej rozpoczęła się narada. Uczestniczyli w niej wszyscy uczeni, biorący udział w pierwszej w dziejach ludzkości naukowej wyprawie międzygwiezdnej.

Po zreferowaniu przez Krawczyka wyników dotychczasowych obserwacji i prób nawiązania łączności z Celestią, dyskusję zagaiła przewodnicząca rady, fizjolog Kora Heto, oddając głos Sokolskiemu.