— Wnioski typu domysłów ADR IV: 1. Część mieszkańców CM-2 obawia się nas, choć trudno stwierdzić, z jakich powodów. 2. Grupa napastników przeciwstawia się planowi zniszczenia Astrobolidu. 3. Walka, którą obserwowaliśmy, stanowi odbicie walki, jaka toczy się wewnątrz CM-2; przyczyny jej są znacznie poważniejsze niż samo zagadnienie zniszczenia naszego statku.

Uczona przeszła do „wniosków typu hipotez” i wyliczywszy szereg możliwości oceny niektórych wątpliwych zagadnień zakończyła sprawozdanie.

Raport Tai, jeśli nie liczyć kilku pytań uzupełniających, został przyjęty bez dyskusji. Natomiast ostre kontrowersje wywołały krańcowo różne wnioski dotyczące dalszego działania. Przedmiotem sporu były w istocie kwestie etyczno-prawne, zawierające się w pytaniu: czy i w jakim stopniu przybysze z Ziemi mają prawo ingerować w to, co dzieje się we wnętrzu kosmicznej wysepki, która od czterech wieków nie utrzymywała łączności z macierzystą planetą?

Wyjaśnienie losów Celestii i nawiązanie kontaktu z potomkami jej załogi, jeśliby ten dawny sztuczny księżyc Ziemi był zamieszkany, należało do priorytetowych zadań ekspedycji Astrobolidu. Jak jednak zrealizować to zadanie, gdy ta część mieszkańców CM-2, która włada miotaczem i środkami łączności, nie chce tej łączności nawiązać i ma wrogie zamiary wobec przybyszów?

Najradykalniejsze środki działania proponowali Sokolski i Kalina: niezależnie od dalszego biegu wydarzeń należy miotacz zablokować lub nawet zdemontować za pomocą „Łazika”, tak aby bezpiecznie przebyć strefę dezintegracji. Nawet jeśli łączność zostanie nawiązana, operacja taka powinna być przeprowadzona, gdyż sytuacja w CM-2 jest niejasna i trzeba liczyć się z możliwością podstępu.

Całkowicie przeciwny pogląd wyraził Renę, popierany przez Suzy i Rite. Domagał się on nie tylko wyłączenia silników w odległości kilku tysięcy kilometrów od górnej granicy strefy dezintegracji, ale także przerwania badań tej strefy kulami papierowymi, nawet ściągnięcie „Łazika” z powrotem na statek. Padły też propozycje, aby wobec braku prawników w zespole

Astrobolidu raport Tai wraz z materiałami podstawowymi przekazać na Ziemię i decyzję, jakie kroki należy w tej sytuacji podjąć, pozostawić Światowej Akademii Nauk. Spotkało się to jednak z powszechnym sprzeciwem i to z uwagi zarówno na niezręczność takiego wniosku, stwarzającego wrażenie politycznego uniku, jak również na dwumiesięczny okres oczekiwania na odpowiedź, co niepotrzebnie wiązałoby ręce radzie ekspedycji.

Po kilkugodzinnej dyskusji, nie podejmując ostatecznych decyzji przerwano obrady, postanawiając wznowić je po pięciu godzinach, przeznaczonych na ponowne przemyślenie całej sprawy przez wnioskodawców.

Tymczasem nadawano nadal przez radio wezwania do nawiązania łączności, wyjaśniając mieszkańcom Celestii naukowy charakter ekspedycji, a także cel sondowania strefy ochronnej ich świata poprzez ostrzeliwanie jej papierowymi kulami. Dziewięć takich pocisków, skierowanych w centrum almeralitowej wyspy kosmicznej, miało zwrócić uwagę wszystkich żyjących w niej ludzi. Niestety, godziny mijały, a nadajniki radiowe CM-2 milczały w dalszym ciągu.

Rita prawie już nie wychodziła z centrali radiowej. Mimo że nadawanie wezwań odbywało się całkowicie automatycznie, nie chciała oddalać się zbytnio od przyrządów, aby w razie nawiązania łączności natychmiast przeprowadzić rozmowę.