Bernarda przeszły dreszcze na myśl, że Mallet może wpaść w ręce policji.
— Czy…czy… macie zamiar ich wszystkich… teraz? — zapytał usiłując ukryć niepokój. Inspektor pokręcił przecząco głową.
— Mamy czas. Nie uciekną…
Nagle posłyszeli lekkie, bardzo ostrożne kroki.
Zbliżył się do nich agent, ten sam, z którym tu przyszli. Clips wręczył mu szpulkę nagranej taśmy magnetofonowej.
— Oddasz to natychmiast do rąk dyrektora Godstona — rozkazał.
— Co tu się dzieje?
Bernard podniósł zdziwiony wzrok na grupkę mężczyzn szamoczącą się pośrodku długiej hali.
— Zabierają ich! — wołał rozpaczliwym głosem Jini Bradley biegnąc ku konstruktorowi.
— Kogo? Kto? — Kruk spojrzał pytająco na swego asystenta.