Prezydent nacisnął guzik i kazał połączyć się z Greenem.
— Tu Summerson. Przyślij za pół godziny jakiego poważniejszego reportera. Chcę mu udzielić wywiadu dotyczącego przebudowy miotacza… Tak, to sprawa dużej wagi. Wywiad ogłosisz natychmiast po autoryzowaniu tekstu. Na wszystkie linie. Również przez głośniki publiczne…
Powiesił słuchawkę. Znów zadzwonił telefon. Prezydent słuchał przez chwilę i naraz twarz jego spąsowiała.
— Co? Co? A to łajdak… I tamten też? Pilnuj ich jak oka w głowie… Oczywiście! Natychmiast donieś mi, jeśli zauważysz coś podejrzanego. Rozumiesz chyba dobrze, co ten łajdak knuje. I to jeszcze w takiej chwili… Ale się przeliczy.
Słuchawka opadła z trzaskiem na widełki.
Kruk, który czekał na skończenie rozmowy, zapytał:
— Czy mam jeszcze zostać?
— Nie. Niech pan wraca do pracy. Konferencja skończona. Bernard skłonił się i wyszedł.
Williams i Schneeberg podnieśli się z miejsc, lecz w tej chwili drzwi rozsunęły się gwałtownie i do pokoju wpadł jak bomba Kuhn.
— Co? Już jesteś zdrów? — zdziwił się prezydent.