w sobie — czarny, huczący lej.

I poczuli nagle serca trzy,

co jak pięści stężały od żalu.

Więc już w wielkim pokoju wracali,

kołysani przez zwierzęta jak przez sny.

Wielbłąd z wolna huśtał jak maszt;

tygrys cicho jak morze mruczał;

ryba smugą powietrza szła.

I płynęło, i szumiało w nich jak ruczaj1.

Powracali, pośpieszali z wysokości