Jesień

Drzewa na wieczną jesień schodzą w szare parki

przez pastelowe chwile przegniłej pogody;

w zamglonych nocach dni kucające o zmroku;

czai się pustą twarzą niebo bez obłoków.

Rano... znowu się budzę w przekroplonej ciszy,

sen odrasta w powiekach napęczniałych męką,

szarość tańczy po szybach pajączkami pyłu,

pokój się wpół unosi na ugiętych rękach

i sennie mi spogląda w rozproszone oczy...