A potem kraju runęło niebo.

Tłumy obdarte z serca i z ciała,

i dymił ogniem każdy kęs chleba,

i śmierć się stała.

Piasku, pamiętasz? Krew czarna w supły

związana — ciekła w wielkie mogiły,

jak złe gałęzie wiły się trupy

dzieci — i batów skręcone żyły.

Piasku, to tobie szeptali leżąc,

wracając w ciebie krwi nicią wąską,