I widzę kościół wszechstworzenia:

gotycki łuk po łuku wznosisz,

w powietrzu kując kształty przemian

i słup wielości.

Widzę dojrzałe już i pełne

ptaki i drzewa syte dłuta,

a ja — czy jestem w nieśmiertelność

ból i pokuta?

A ja, czy zawsze niedojrzały,

abym ja — ognia pełen dzban,