Okręty zimowe

Moje okręty samotne, żałosne jak psy zgubione,

aniście ptaki, ani obłoki spłowiałe.

Na rufach waszych postaci tkane z białych koronek.

Aniście gwiazdy, ani zwierzęta małe.

Kto by was dojrzał w czarnych kwadrygach1 zawiei,

gdzie tylko miasta stoją ukośne i drżą,

gdy tak spokojnie wpływacie w niebo, co tak się chwieje

jakby kołyska wybudowana cichym łzom.

Przez wszystkie zimy płyniecie ciszej niż ogień,