świat jest jak z trocin sypki.
Oczu stężałych1 orzech.
To śnieg, to nie serce tak skrzypi.
Każdy — kolumną jesteś,
na grobie pieśni własnych
zamarzły. Czegoż ty jeszcze?
To śmierć — to nie włosy blasku.
To soli kulki z nieba?
Czy łzy w krzemień twarzy tak wrosły?
Czy ziemia tak bólem dojrzewa,