sok z korzeni w słońce liściem,

co jak puch dziewczęcych włosów

lekko rosną ku niebiosom,

nie wydepczą nienawiści.

Tych miłości, o, za wiele,

chociaż ziemia jeszcze twarda,

nad nią zawsze śpiewu szelest,

bo cóż ziemskość? — śmiech, pogarda,

bo cóż zbrodnia? — Tylko mocniej

za bijące morze sumień