kiedy trud największy wzniesiesz,
gdy choć jedno drzewo w lesie
nie odcięte, zbudowane.
Jakąż w ptaków czas, na gody
szatę włożyć? Może z gwiazdy?
Jakiż uśmiech, a przyjazny?
Czapkę chyba z drzew i wody?
A my mali tacy, dumni
u tych niebios pełnych liści,
u tych świateł. W nienawiści