Nad nim panna. Ach, tej nie wypowiem,

coś jak liści szum i fali ciało

i jak życie nie zamknięte w słowie.

Więc, gdy wszystko nagle zawołało:

«Gdzie on?» — rzekła ręce splatając miłośnie:

«Jeszcze mały». Zawołali: «Cóż się stało?»

«Nic, do nocy, do wesela — urośnie!»

Uczta

Wej! Upili się, a setnie upili,

dziw, że gwiazd na szklanych kręgach nie pobili.