Wina

Wśród drzew, co są jak płaskie, zielone motyle,

święty Jerzy cwałuje po czerwonej ścieżce

na koniu, co się wznosi, a za nimi w tyle

czeka mała dziewczynka, włosy ma niebieskie.

Smok się wydął i oczy błękitne wyłupił,

zanim go dopadł rycerz — trzykroć blaskiem rzucił

i zginął. Głupi smoku! O rycerzu głupi,

to wszystko takie krótkie, a już się nie wróci

ani tobie pełzanie po zaklętych sadach,