pod śniegami — kamienie i pod gliną — głazy,

ci sami katorżnicy my z kamieniołomów,

ścigani po ulicach i liczący razy

kijów ciężkich, wygnańczych, o! bo nas wygnały

jak sine ciała — z duszy, jak upiory — z ciała.

My po nocach u ściany chłodnej zaczajeni,

w krokach węszący śmierci, w drzew poświście — bata,

w ziemię świętą zamknięci jak w głuche więzienie.

O Panie apokalips! Panie końca świata!

znajdź głos swój i przybitych nad trumien obszarem