411. talent — [staroż. jednostka wagi i wartości (wg wagi kruszcu); ateński talent miał wagę ok. 26 kg i jako jednostka wartości odpowiadał tej ilości czystego srebra; red. WL]; około 6000 franków. Sto talentów to suma imponująco wielka. Wojna peloponeska doprowadziła do straszliwego zubożenia. Wydatek pół tuzina talentów jest w budżecie państwowym Aten bardzo poważną rubryką. [przypis tłumacza]

412. król perski, przekonany, że Tissafernes jest winny jego niepowodzenia w wojnie (...) rozkazał ściąć mu głowę — Tissafernes nie był bez winy; za mało czynny, biernością chciał kruszyć energię grecką. Farnabazosa na lądzie nie wspierał, organizację floty, która już rozpoczęła akcję pod wodzą Konona, udaremniał, nie dając pieniędzy i zaniedbując całą sprawę. Miesiącami nie wypłacano żołdu marynarzom. Wysiłki Farnabazosa i Konona nie miały żadnego skutku. Konon zdał komendę nad flotą dwóm Ateńczykom, a sam udał się na dwór Artakserksesa. Na posłuchaniu nie był, by uniknąć padania na twarz, ale działali za niego kanclerz Titraustes, satrapa Farnabazos, i Paryzatyda, królowa-matka, która z utęsknieniem czekała sposobności, by zemścić się na Tissafernesie, sprawcy klęski najukochańszego syna Cyrusa (por. Anabaza). Titraustes otrzymał kierownictwo wojny i środki pieniężne na wzniecenie w Grecji wojny przeciwko Sparcie, Konon pełnomocnictwo i środki na flotę (lato 395 r.). Paryzatyda nasyciła swą żądzę zemsty: król skazał Tissafernesa na śmierć, niepomny, że jemu zawdzięcza swój tron, którego omal nie zdobył brat, Cyrus. Tissafernesa ujęto i zgładzono przy pomocy Ariajosa, znanego z Anabazy byłego towarzysza Cyrusa. [przypis tłumacza]

413. państwo powierzyło mu także i komendę nad flotą — wojnę morską Ksenofont w ogóle pominął, także w historii swojej, by całą uwagę czytelnika skupić na wspaniałych czynach Agesilaosa. Wspomina tylko o tym niebywałym w Sparcie, a zaszczytnym dla swego bohatera wypadku, że jednej osobie powierzono dowództwo floty i sił lądowych. Zwykle dowodził flotą (od czasów wojny peloponeskiej) naznaczony na rok admirał. Tu zależało Sparcie na tym, by kierownictwo wojennych operacji spoczywało w jednym ręku. [przypis tłumacza]

414. kiedy przyszło wezwanie od władz w ojczyźnie, by szedł na pomoc rodzinnej krainie, posłuchał nakazu państwa — Titraustes stworzył w Grecji koalicję przeciwlacedemońską z Aten, Teb, Koryntu i Argos. Wybuchła tzw. wojna koryncka (395 r.). Lizander, wysłany przeciw sprzymierzeńcom w lecie 395 r., padł pod Haliartos w Beocji, odważywszy się na szturm, choć był zamknięty między murami oblężonego miasta i odsieczą Beotów. Widocznie chciał spowodować rozstrzygnięcie, nim nadciągnie król Pauzaniasz. Ten przybył dnia następnego, ale równocześnie otrzymali Beotowie posiłki z Aten pod wodzą Trazybula. Pauzaniasz więc, orientując się w strategicznej sytuacji, uznał się za pokonanego i wycofał się z Beocji. Pozwany, nie śmiał stanąć przed sądem, lecz uciekł. Rozgoryczenie przeciw niemu było wielkie, on bowiem w 403 r. nie dopuścił do skruszenia Aten, pragnących zrzucić jarzmo trzydziestu tyranów, i odstąpił od polityki Lizandra, która oligarchów popierała i ich broniła. Gdyby nie idealizm króla Pauzaniasza (liczącego się z honorem i uczciwością, niechcącego blaskiem imienia Sparty chronić zbrodni oligarchów, a tym samym solidaryzować się z nimi), nie byłyby Ateny w rzędzie wrogów, nie miałyby Teby oparcia, nie spotkałaby Sparty haniebna klęska. Nie pozostawało więc eforom nic innego, jak odwołać Agesilaosa z wojskiem z Azji. Stało się to w 394 r. [przypis tłumacza]

415. objął w stanie ciągłych walk domowych (...) wynikających z przewrotu istniejącego ustroju państwowego po upadku hegemonii Aten... — gdy miasta należały do ateńskiego związku morskiego, rządziły się demokratycznie, partie arystokratyczne sprzyjały Sparcie. Po upadku hegemonii Aten (404) zwycięski Lizander wprowadził wszędzie oligarchię, rządy dziesięciu (w Atenach trzydziestu tyranów), poparte garnizonem spartańskim pod komendą tzw. harmosty. Demokraci padali pod ręką kata lub szli na wygnanie. Zacietrzewienie było wielkie, a Lizander nie był czułostkowy. Około 401 r. mogły się takie zaburzenia powtórzyć; demokraci starali się znowu wypłynąć, a arystokraci bronili się. Polityka Agesilaosa szła po linii Lizandra, lecz Agesilaos nie potrzebował krwawych egzekucji, utorował mu drogę już Lizander. Ale pochwały Ksenofonta są przesadne. Ateński mówca Isokrates (436/5–338) wyraźnie powiada, że Agesilaos nie umiał zjednoczyć Hellenów przeciwko Persom; zamiast godzić rodaków, dzielił ich, popierając sympatyczną sobie partię. [przypis tłumacza]

416. poszli za nim na pomoc Lacedemonowi, chociaż wiedzieli, że przyjdzie im walczyć nie z gorszymi od siebie — wojna z Grekami europejskimi była uciążliwa. Grecy europejscy przewyższali tężyzną i Persów, i rodaków swych z Azji. [przypis tłumacza]

417. maszerował przez te same kraje, przez które swego czasu szedł Pers ze swą olbrzymią siłą — Kserkses, w 480r. przed Chr.; armia jego liczyła rzekomo z górą milion ludzi. Kraje te to Tracja, Macedonia, Tesalia. [przypis tłumacza]

418. na której przebycie barbarzyńca potrzebował całego roku, ukończył w niespełna jednym miesiącu — przesada. Siły zbrojnej Agesilaosa Ksenofont nie podaje, pewno umyślnie. [przypis tłumacza]

419. Larysa, [ob. Larisa] — w odróżnieniu od innych pięciu miast tego samego imienia zwie się to miasto Tesalską Larysą, leży w urodzajnej dolinie krainy Pelasgiotis, na płd. brzegu rzeki Penejos [Pinios]. Dziś jeszcze jest znacznym miastem tego samego imienia. Rządy w nim były arystokratyczne, należały zwykle do rodu Alenadów, na którego czele stali ku końcowi wojny peloponeskiej Aristippos, znany z Anabazy przyjaciel Cyrusa Młodszego, i Medios. [przypis tłumacza]

420. Krannon — pięć godzin drogi na południe od Larysy. [przypis tłumacza]