1081. oddał miasto (...) dawniejszym jego mieszkańcom — w 412 r. Samijczycy zabili około 200 ze szlachty, posiadaczy majątków ziemskich, a 400 wypędzili, zabrawszy ich dobra. Ci z arystokratów, co zostali i po zwycięstwie Lizandra nad Ajgospotamoj zaczęli podnosić głowy, padli pod nożami ludu. Teraz Lizander wraca wygnańcom ich dawne posiadłości. [przypis tłumacza]

1082. ustanowiwszy rządy dziesięciu — oligarchie z dziesięciu organizuje Lizander wszędzie i zostawia załogę z harmostą. W Atenach było 30, ale w Pireusie 10. [przypis tłumacza]

1083. z końcem lata — wrzesień 404 r. [przypis tłumacza]

1084. ze spisywaniem praw i przedstawieniem ich ciągle zwlekali — bo nie chcieli, by się skończyła ich władza prawodawcza, administracyjna i sądownicza. [przypis tłumacza]

1085. obsadzili Radę i urzędy według własnego widzimisię — archontem był Pitodoros, który należał do Rady Czterystu, a teraz był posłusznym narzędziem w rękach „trzydziestu”. Ateńczycy liczą lata według archonta (archon eponymos), ale r. 404/3 nazywali anarchią. Do Rady należeli prawie wszyscy byli członkowie Czterystu. [przypis tłumacza]

1086. za czasów demokracji żyli z donosicielstwa i byli ciężarem dla wielu porządnych ludzi — tzw. sykofanci. Oskarżali zwłaszcza należących do Rady Czterystu lub ich sympatyków („porządni ludzie”, dosłownie „piękni i dobrzy”, czyli arystokraci). Niejeden jednak wróg demokracji, który się im porządnie opłacił, był niezaczepiany. Ale i „trzydziestka” nie zaczepiała tych sykofantów, którzy zrobili majątek na donosicielstwie i mogli sobie pozwolić na arystokratyczne przekonania. [przypis tłumacza]

1087. Rada z ochotą ich skazywała na śmierć — z zawieszeniem demokracji sądy ludowe (heliaja) nie funkcjonują. Sądownictwo kryminalne ma Rada pod przewodnictwem „trzydziestki”, która terroryzuje głosujących, gdyż głosowanie jest jawne, nie tajne jak w demokracji. [przypis tłumacza]

1088. sarkać — wyrażać głośno niezadowolenie z czegoś, narzekać. [przypis edytorski]

1089. posłali do Lacedemonu Ajschinesa i Arystotelesa — dwóch spomiędzy siebie; Arystoteles posłował raz od Lizandra do eforów (zob. wcześniej). [przypis tłumacza]

1090. Ten, na skutek ich namowy — Lizander, zwycięski wódz i wpływowy polityk, chciał wielkości Sparty, ale nie jako wykonawca woli swego rządu, lecz jako mąż pożerany ambicją rządzenia całą Grecją za pośrednictwem Sparty. Wszyscy harmostowie byli jego kreaturami [daw.: protegowanymi, osobami zawdzięczającymi mu stanowisko]. Oligarchiczne rządy i oligarchiczne (tajne) towarzystwa były posłusznymi narzędziami w jego ręku. Chętnie popierał nawet ich wybryki i okrucieństwa, gdyż im byli gorsi, tym więcej byli zależni od Sparty (Lizandra), tym wierniejsi jej, a i mniej samodzielni. Oligarchowie nie myśleli poważnie o rządach; chodziło im o pełne wyzyskanie władzy i o zemstę nad ludem. Lizander, znając niesumienność i krańcowość Kritiasa, chętnie spełnił prośbę „trzydziestki”. Wolał mieć w Atenach zależnych od siebie okrutników aniżeli arystokrację wedle wyobrażeń spartańskich, np. króla Pauzaniasza, swego przeciwnika w polityce. O takie drobiazgi jak honor i sumienie nie dbał wcale. Polityka Lizandra niebawem zbankrutowała. Prócz Pauzaniasza i eforowie późniejsi, jako też Spartanie podobni do Kallikratidasa (zob. ust. II) działali przeciw niemu, gdyż honor i cześć Sparty były im drogie. Następca Agisa, Agesilaos, mimo że podzielał polityczne zapatrywania Lizandra, ignorował jego rady i prośby, by mu dać do zrozumienia, kto jest królem, a kto nie. Intrygi nie pomogły mu zachować wymarzonego stanowiska, rządziła Sparta, nie Lizander. [przypis tłumacza]