„Żołnierze! Stosunek Cyrusa do nas oczywiście tak się przedstawia, jak nasz do niego: albowiem już nie jesteśmy jego żołnierzami, ponieważ nie chcemy iść za nim, ani on nie jest już dla nas panem, który żołd płaci. Wiem jednak, że uważa się za pokrzywdzonego. Dlatego nie chciałem iść, kiedy posyłał po mnie, przede wszystkim ze wstydu, albowiem widzę, że go we wszystkim zawiodłem, następnie zaś z obawy, aby mnie nie zatrzymał i nie ukarał. Mnie się więc wydaje, że nie pora teraz zasypiać i nie troszczyć się o siebie, lecz jak najśpieszniej trzeba radzić, co robić w takim położeniu. A przynajmniej póki zostajemy tutaj, trzeba, moim zdaniem, rozważyć, jakbyśmy mogli urządzić się tu najbezpieczniej. W razie zaś postanowienia odejścia trzeba pomyśleć, jakby to można było najbezpieczniej uskutecznić i jak zaopatrzyć się w żywność, bez niej bowiem ani wódz, ani prosty żołnierz na nic się nie zda. Ten zaś mąż jest wprawdzie nieocenionym przyjacielem, komu jest przyjacielem, ale i najniebezpieczniejszym nieprzyjacielem, komu jest wrogiem; ma też siłę pieszą, konną i morską110, którą wszyscy dobrze znamy, bośmy tak niedaleko od niego. Czas więc powiedzieć, co kto uznaje za najlepsze”.

Po tych słowach zamilkł. Następnie różni, bądź to z własnej woli, bądź też namówieni przez Klearcha, zabierali głos, przedstawiając, jak wielka jest trudność wbrew woli Cyrusa pozostać lub odejść. Jeden nawet, udając, że mu śpieszno z powrotem do Hellady, wołał, aby natychmiast wybrać innych wodzów, skoro Klearch nie chce ich na powrót prowadzić, żywności nakupić na targu (targ znajdował się w wojsku barbarzyńskim) i być gotowym do marszu; dalej: pójść do Cyrusa i prosić o okręty, jeżeliby zaś ich nie chciał dać, prosić o przewodnika, który by ich prowadził przez kraj nieprzyjacielski, jeżeliby zaś i przewodnika odmówił, ustawić się jak najprędzej w szyku bojowym i wysłać naprzód ludzi, którzy by zajęli wzgórza wpierw, zanim to uczyni Cyrus albo Cylicyjczycy, którym wzięliśmy sporo jeńców, oprócz innej zdobyczy.

Po tych przemówieniach Klearch odpowiedział krótko: „Niech nikt z was o tym nie myśli, ażebym ja miał ten pochód prowadzić, mam bowiem niejeden powód, dla którego zrobić tego nie mogę. Wybranemu jednak przez was mężowi będę we wszystkim posłuszny, abyście wiedzieli, że umiem słuchać tak dobrze, jak każdy inny”. Po nim ktoś wykazywał nierozsądek owego, co radził prosić o okręty, tak jak gdyby Cyrus przeprowadzał odwrót, dowodził również, jak niedorzecznym jest żądać przewodnika od kogoś, czyje przedsięwzięcie udaremniamy.

„Jeżeli nawet zaufamy przewodnikowi, którego by nam dał Cyrus, to co nam przeszkadza zwrócić się do Cyrusa z żądaniem, aby zechciał zająć dla nas także wzgórza? Ja bowiem wahałbym się wsiadać na te okręty, które może on by nam i dał — w obawie, ażeby nas trójrzędowcami nie potopił111; bałbym się także iść za przewodnikiem, którego by on nam dał, żeby nas nie zaprowadził tam, skąd byśmy już nie wyszli; wolałbym raczej, jeżeli już mamy odchodzić wbrew woli Cyrusa, odejść skrycie, to jednak jest niemożliwe. To wszystko więc są brednie. Moim zdaniem trzeba wysłać do Cyrusa ludzi, którzy do tego są stosowni, razem z Klearchem, i zapytać go, do czego chce nas użyć. Jeżeliby przedsięwzięcie miało być podobne do tego, do jakiego on i przedtem wojsk najemnych używał, powinniśmy pójść za nim i nie okazywać się gorsi niż ci, którzy dawniej z nim maszerowali w głąb kraju112. Jeżeliby zaś przedsięwzięcie okazało się większe niż poprzednie, trudniejsze i bardziej niebezpieczne, uważam za rzecz słuszną, aby albo porozumiał się z nami i dalej nas prowadził, albo uznawszy słuszność naszego stanowiska, odesłał nas w przyjaźni. W ten bowiem sposób, idąc za nim, szlibyśmy jako przyjaciele i pełni otuchy, odchodząc zaś od niego, nie narażalibyśmy się na niebezpieczeństwo. Posłowie doniosą nam tutaj, co on na to powie, i wówczas będziemy mogli powziąć stosowne postanowienie”.

Na to się zgodzono, więc wybrawszy kilku ludzi, wysyłają ich razem z Klearchem, ażeby zadali Cyrusowi pytania postawione przez wojsko. On zaś odpowiedział, że słyszy, iż jego nieprzyjaciel Abrokomas113 jest nad rzeką Eufratem w odległości dwunastu dni drogi114. Na niego więc chce iść i jeżeliby go tam zastał, wymierzy mu karę, jeżeli zaś uciekł, to tam się postanowi, co dalej robić. Delegaci donoszą to żołnierzom. Podejrzewano wprawdzie, że Cyrus idzie na króla, postanowiono jednak iść dalej. Żądali tylko podwyższenia żołdu. Cyrus zaś obiecuje wszystkim o połowę więcej, niż przedtem pobierali, to znaczy zamiast darejka — trzy półdarejki miesięcznie na głowę. Ale że ich prowadzi na króla, wówczas — przynajmniej publicznie — o tym nie mówiono.

4. Stąd robi w dwóch dniach dziesięć parasangów aż do rzeki Psaros, której szerokość wynosiła trzy pletry. Stąd robi jeden marsz dzienny, to jest pięć parasangów, do rzeki Pyramos, której szerokość wynosiła jedną staję115. Stąd przybył w dwóch dniach, przeszedłszy piętnaście parasangów, do Issoj116, ostatniego grodu Cylicji; wielkie to i zamożne miasto leży nad morzem. Tam pozostawali przez trzy dni. Do Cyrusa przybyło z Peloponezu trzydzieści pięć okrętów z admirałem117 Lacedemończykiem Pitagorasem. Prowadził zaś je z Efezu przewodnik118, Egipcjanin Tamos, mając i inne jeszcze okręty Cyrusa w liczbie dwudziestu pięciu, z którymi oblegał Milet, w czasie gdy miasto to sprzyjało Tissafernesowi, i w ten sposób prowadził wojnę po stronie Cyrusa. Na tych okrętach przybył także Lacedemończyk Chejrisofos na wezwanie Cyrusa z siedmiuset hoplitami. Okręty stały na kotwicy koło namiotu Cyrusa. Tu przybyli także najemnicy helleńscy, którzy przeszli od Abrokomasa do Cyrusa, razem czterystu hoplitów, i ciągnęli przeciw królowi.

Stąd w jednym marszu dziennym dotarł do Bram między Cylicją a Syrią. Były to dwa mury: wewnętrzny od strony Cylicji obsadził był strażą z Cylicyjczyków Syennesis, zewnętrznego od strony Syrii strzegła, jak mówiono, załoga królewska. Środkiem między nimi płynęła rzeka Karsos, na jeden pletr szeroka. Cała odległość między murami wynosiła trzy staje i niepodobna było sforsować przejścia, gdyż było ono wąskie, a obwarowania ciągnęły się aż do morza, gdy tymczasem od strony lądu sterczały niedostępne skały, poza tym na obu murach wznosiły się wieże. Właśnie z powodu tego przejścia Cyrus posłał po okręty, by wysadzić hoplitów wewnątrz i na zewnątrz murów w celu przemożenia nieprzyjaciół, na wypadek gdyby oni obsadzili Bramy Syryjskie. Spodziewał się zaś tego Cyrus po Abrokomasie, który miał wielkie wojsko. Wszelako Abrokomas nie uczynił tego119, lecz kiedy usłyszał, że Cyrus jest w Cylicji, opuścił Fenicję i oddalił się do króla, mając, jak mówiono, trzysta tysięcy wojska.

Stąd przez Syrię robi w jednym dniu pięć parasangów do Myriandos, miasta zamieszkałego przez Fenicjan, położonego nad morzem. Było to miasto handlowe, gdzie zarzucało kotwicę wiele ładownych okrętów. Tam zabawili siedem dni, a Ksenias Arkadyjczyk i Pasjon z Megary, wsiadłszy na okręt i spakowawszy, co mieli najkosztowniejszego, odpłynęli — jak to sądziła większość — zadraśnięci we własnej ambicji. Mianowicie Cyrus pozwolił Klearchowi zatrzymać ich żołnierzy, którzy do niego przeszli w mniemaniu, że wrócą do Hellady, a nie pójdą na króla. Kiedy oni zniknęli, rozeszła się pogłoska, że Cyrus wyśle za nimi w pościg trójrzędowce, i jedni życzyli sobie, aby tych, jak ich nazywali, tchórzów schwytano, drudzy zaś życzyli im, aby nie dali się pojmać. Wtedy Cyrus, zwoławszy wodzów, przemówił:. „Opuścili nas Ksenias i Pasjon. Ale niech przynajmniej będą pewni, że nie uciekli, gdyż wiem dokąd uszli, ani mi się nie wymknęli, moje bowiem trójrzędowce łatwo dościgną ich okręt. Ale, na bogów, ja ich ścigać nie będę. I nikt nie powie, że Cyrus, dopóki ktoś jest u niego, wysługuje się nim, gdy zaś chce odejść, każe go schwytać, dręczy i obdziera. Niech idą z tym przekonaniem, że gorsi okazali się względem nas niż my względem nich. Mam przecież pod strażą w Tralles120 jako zakładników ich dzieci i żony, ale nie będą ich pozbawieni, zwrócę im je za poprzednie wobec mnie zasługi”. Tak brzmiała jego mowa. Hellenowie zaś, chociaż niejeden był niechętny wyprawie, słysząc wspaniałomyślne słowa Cyrusa, szli za nim teraz z większą radością i ochotą.

Następnie robi Cyrus w ciągu czterech dni dwadzieścia parasangów do rzeki Chalos, szerokiej na jeden pletr, pełnej wielkich, obłaskawionych ryb, które Syryjczycy uważali za boskie istoty i nie pozwalali im robić krzywdy, podobnie jak i gołębiom121. Wsie zaś, w których się rozmieścili, należały do Parysatydy, otrzymała je na osobiste wydatki. Stąd, zrobiwszy w pięciu dniach trzydzieści parasangów, dochodzi do źródeł rzeki Dardas, szerokiej na jeden pletr. Był tu pałac królewski Belesysa, który swego czasu rządził Syrią, i ogromny, piękny ogród, mający owoce wszystkich pór roku. Cyrus kazał ogród do szczętu wyciąć i spalić pałac. Potem maszeruje trzy dni, robiąc piętnaście parasangów, do rzeki Eufratu, szerokiej na cztery staje. Leżało tam miasto wielkie i zamożne, zwane Tapsakos.

Tutaj pozostawali przez pięć dni. Cyrus, zwoławszy wodzów helleńskich, powiedział, że pójdzie przeciwko Wielkiemu Królowi do Babilonu, i polecił powtórzyć to żołnierzom i nakłonić ich, aby szli za nim. Ci więc obwieścili to na zgromadzeniu, żołnierze zaś gniewali się na wodzów, że wiedząc o tym od dawna, nic nie mówili. Wzbraniali się iść, jeżeli nie dostaną takich pieniędzy, jak ci, co poprzednio maszerowali w głąb kraju, i to tym bardziej, że tamci szli nie na wojnę, lecz kiedy król zawezwał Cyrusa. Wodzowie donieśli o tym Cyrusowi. Cyrus obiecał dać każdemu pięć min122 srebra, skoro tylko przyjdą do Babilonu, i płacić pełny żołd, dopóki Hellenów nie przyprowadzi z powrotem do Jonii123. Tym więc sposobem większa część helleńskiego wojska dała się nakłonić. Menon zaś, zanim było wiadomo, co uczynią inni żołnierze, czy pójdą z Cyrusem, czy nie, zebrał swoje wojsko oddzielnie od reszty i tak przemówił: „Ludzie, jeżeli mnie posłuchacie, to bez niebezpieczeństwa i trudu będziecie mieli u Cyrusa więcej czci aniżeli inni żołnierze. Cóż więc każę wam uczynić? Teraz Cyrus żąda, ażeby Hellenowie szli z nim na króla. Ja więc powiadam, że powinniście przejść przez rzekę Eufrat, zanim się pokaże, co inni Hellenowie odpowiedzą. Jeśliby bowiem postanowili iść, będzie się wydawało, że to za waszą sprawą, gdyż wyście zaczęli przechodzić. Wam zatem, jako najgorliwszym, Cyrus odwdzięczy się i odpłaci, co on umie jak rzadko kto. Jeżeli zaś inni będą głosować przeciw, to my wszyscy wrócimy, a wtedy was, jako najwierniejszych, będzie mianował setnikami124, wam oddawał komendę twierdz i w ogóle o cokolwiek poprosicie, wiem, że otrzymacie od Cyrusa jako jego przyjaciele”.