Tak tedy wreszcie wybierają Chejrisofosa. Wybrany Chejrisofos wystąpił z takim oświadczeniem: „Wiedzcie, żołnierze, że ja bym się nie był buntował, gdybyście byli innego obrali. Ksenofontowi wszakże zrobiliście przysługę przez to, żeście go nie wybrali. Już teraz bowiem Deksipos oczerniał go375, ile tylko mógł, przed Anaksibiosem, mimo wszystkich moich wysiłków, by go przywieść do milczenia”. »On wolał, mówił Deksipos, by Timasjon z Dardanos dowodził wojskiem Klearcha niż ja, rodowity Lacedemończyk«. Ale skoroście mnie obrali, to będę się starał, jak potrafię, przynosić wam korzyść. I wy przygotujcie się, by jutro wyruszyć, jeśli będzie możliwa żegluga. Płyniemy do Heraklei. Wszyscy więc muszą się starać tam dotrzeć. Co do reszty, naradzimy się, gdy tam przybędziemy”.
2. Nazajutrz puścili się w drogę przy pięknym wietrze i płynęli dwa dni wzdłuż lądu. Płynąc, przypatrywali się Przylądkowi Jazona376, dokąd miał zawinąć okręt Argo377, i ujściom rzek, naprzód Termodontu, potem Iris, następnie ujściu rzeki Halys i w końcu rzeki Partenios378. Minąwszy tę ostatnią rzekę, przybywają do greckiego miasta Heraklei379, kolonii Megaryjczyków, leżącej w kraju Mariandynów. Przybili do przystani przy Chersonezie Acheruzyjskim380, gdzie, jak opowiadają, Herakles zstąpił do podziemia po psa Cerbera381. Dziś tu jeszcze pokazują ślady tego zstąpienia, rozpadlinę głęboką na ponad dwie staje. Wtedy posłali Herakleoci jako dar gościnności trzy tysiące korców jęczmiennej mąki, dwa tysiące dzbanów wina, dwadzieścia wołów i sto owiec. Przez ową równinę płynie rzeka zwana Lykos, szeroka na dwa pletry.
Żołnierze, zebrawszy się na zgromadzenie, naradzali się, czy resztę drogi z Pontu odbyć lądem czy morzem. Achajczyk zaś Lykon, powstawszy, rzekł:
„Dziwię się, towarzysze, wodzom, że nie starają się dla nas o żywność. Podarki gościnne nie starczą chyba dla wojska nawet na trzy dni. Znikąd nie możemy zaopatrzyć się na czekającą nas drogę. Radzę więc, by zażądać od Herakleotów co najmniej trzech tysięcy kyzikenów (»Co najmniej dziesięć tysięcy« — rzucił ktoś inny) i musimy natychmiast wybrać posłów, póki siedzimy na zgromadzeniu, i posłać do miasta, a następnie, wysłuchawszy odpowiedzi, naradzić się nad nią”.
Następnie proponowali na posłów naprzód Chejrisofosa, bo był obrany wodzem, a niektórzy także Ksenofonta. Ci zaś mocno się przeciw temu bronili, gdyż obaj trzymali się zasady, by nie zmuszać greckiego miasta, i to przyjacielskiego, do czegokolwiek, czego by samo z własnej woli dać nie chciało. Kiedy widać było, że ci nie mają ochoty, wysyłają Achajczyka Lykona, Parrazyjczyka Kallimacha i Agasjasa ze Stymfalos. Ci przedstawili uchwalone żądania wojska, a Lykon miał jeszcze dorzucić groźbę na wypadek niespełnienia. Wysłuchawszy tego, Herakleoci odpowiedzieli, że się naradzą. I natychmiast sprowadzili z pól dobytek do miasta, przenieśli tam targowisko. Bramy zamknięto, a na murach zaczęli pokazywać się zbrojni.
Wtedy ci, co narobili tego całego zamieszania, obwiniali wodzów, że psują całą sprawę. Zebrali się razem Arkadyjczycy i Achajowie, a najwięcej między nimi wodził rej Kallimach z Parrazji i Lykon z Achai. Mowy ich brzmiały mniej więcej tak, że to hańba, aby Ateńczyk miał komendę nad Peloponezyjczykami i Lacedemończyk, co żadnej siły do wojska nie przyprowadził382; że oni sami mają trudy, a tamci zyski, a przecież to oni swym mozołem wywalczyli ocalenie dla wojska. Bo ci, co tego dokonali, to Arkadyjczycy i Achajowie, a reszta wojska to nic nie znaczy (rzeczywiście, ponad połowę wojska stanowili Arkadyjczycy i Achajowie). Jeśliby więc mieli rozum, zebraliby się i wybraliby sobie wodzów spomiędzy siebie, a maszerując osobno, staraliby się coś pozyskać.
Po takim postanowieniu wszyscy Arkadyjczycy i Achajowie, którzy byli przy Chejrisofosie, opuścili go, tak samo i Ksenofonta. Zebrawszy się razem, wybrali dziesięciu wodzów i uchwalili, by ci przeprowadzali wszystko na podstawie tego zdania, które będzie miało większość między nimi. Tu więc skończyło się naczelne dowództwo Chejrisofosa nad całością wojska, w siódmym czy w szóstym dniu od czasu wyboru.
Ksenofont zaś chciał odbywać drogę wspólnie z nim, przekonany, że tak jest bezpieczniej, niż gdyby każdy miał zdążać na własną rękę. Ale Neon namawiał go, by szedł oddzielnie, bo słyszał od Chejrisofosa, że harmosta z Bizancjum, Kleandros, obiecał przybyć z trójrzędowcami do portu Kalpe. Doradzał mu to więc dlatego, by nikt inny z żołnierzy nie skorzystał z tej sposobności, tylko aby oni sami i ich żołnierze mogli odpłynąć na trójrzędowcach. Chejrisofos rozżalony z powodu tego, co się stało, i czując nienawiść do wojska, pozwolił mu postąpić, jak mu się podoba.
Ksenofont jeszcze miał jeden zamiar: porzucić wojsko i odpłynąć, ale gdy za pomocą ofiar radził się Heraklesa Przewodnika383, czy byłoby korzystniej i lepiej iść na czele tych żołnierzy, co jeszcze zostali, czy oddalić się, dał mu bóg znak, by szedł razem z wojskiem. W ten sposób rozpadło się wojsko na trzy części: Arkadyjczyków i Achajczyków było więcej niż cztery tysiące, wszystko hoplici, Chejrisofosowi zostało mniej więcej tysiąc. czterystu hoplitów i około siedmiuset peltastów, Traków spod Klearcha, Ksenofontowi zaś około tysiąc siedmiuset hoplitów i do trzystu peltastów; konnicę miał tylko on jeden, około czterdziestu konnych.
Arkadyjczycy, postarawszy się o statki u Herakleotów, odpłynęli pierwsi, chcąc niespodzianie wpaść do Bitynów i obłowić się jak najwięcej, i wylądowali w porcie Kalpe. Chejrisofos, ruszywszy spod Heraklei, poszedł pieszo lądem, ale kiedy wkroczył do Tracji, ciągnął wzdłuż morza, gdyż był chory. Ksenofont zaś ma statkach przypłynął do granicy Tracji384 i obszaru Heraklei, a stąd maszerował środkiem kraju.