— Może ty pójdziesz. Ty byłeś w karcerze? No to dobrze. Pójdziemy.
Ona jest w walonkach, przyjemnie ubrana. Idziemy w stronę śniegu, który jest jak jedwab. Ona pyta:
— Czy to prawda, że zwolniłeś pijanego?
— Prawda. Ale on był z milicji. Zastępca naczelnika.
— Powinieneś bardzo uważać.
— Jak mam uważać?
— Słuchaj, ty nie jesteś u nas długo. Sowiecki człowiek wie, nawet w obozie, jak się zachować. A ty nie. Chcesz pracować w szpitalu?
— Chcę, tylko...
— Ja wiem. Tylko nie będziesz mógł... Tak?
— Tak.