— Wyjdź!
Po tym bierze do ręki jego olbrzymią głowę. Przestaje nią kiwać, jest zbudzony. Patrzy na nią nieprzytomnie. Ona mówi:
— Jak ci nie wstyd?
On zakrywa członek ręką.
— Za co tu siedzisz?
— Pajdkę chleba skradłem. Nie chciałem wyjść do pracy.
— No, wyciągnij ten gwóźdź.
On wie, że jak wyciągnie, to wszystko się zacznie od początku. Ona, zgadując myśli, pyta:
— Na jak długo?
— Trzy lata. Kułak28, kułak.