Grisza nagle odwraca się, spogląda jednym okiem, potem buch, śpi.
— Dość, mordo — mówię.
Przestał, popatrzył na mnie:
— Ja na woli51 elektrotechnik — powiada.
Szoruje podłogę.
— Ja na woli elek...
— To co z tego?
Wybucha śmiechem.
— Zgadnij, na ile mnie zasądzili? Zgadnij. Za dwa i pół metra drutu. A ja jeszcze dołożyłem swojego metra.
Poza tym przewraca gałami.