Joanna IV

Pokój Joanny był nieduży, lecz bardzo przyjemny; naprawdę.

Kwadratowy prawie tapczan, najrozmaitsze stopnie światła sztucznego i dziennego, dużo luster, w niszy — pianino. Naprawdę bardzo przyjemny.

Gdy Emil wszedł, ona czytała Lothara169 Romanca F-dur.

— To jest inteligentnie napisana książka — zauważył, a Joanna zaczerwieniła się, bo właśnie pod wpływem tej książki zaczęła pisać pamiętnik.

On przyjrzał się jej dokładnie: to była twarz Ewy, tylko utrwalona jakby, ustalona, z dokładnie wyrzeźbionymi rysami i nieco, nieco brzydsza, a raczej zbyt jednoznaczna, a to „nieco” — to była przepaść.

— Przyszedłem do ciebie w sprawie Ewy.

— A kiedy przychodzisz w innej sprawie?

— Chciałabyś, żebym przychodził w innej?

W odpowiedzi wzruszenie ramion.