— Byłem u lekarza i powiedział, że będę mówił nisko... może nawet basem.
— Co to znaczy? Nic nie rozumiem.
— Byłem u lekarza i powiedział, że mam normalnie rozwinięte struny głosowe i z jakichś tam powodów psychicznych mówię falsetem. Tobie się podobał ten głos... Żebym do niego trzy razy w tygodniu przychodził i robił ćwiczenia, to za dwa tygodnie będę mówił basem.
Milczeli obaj. Wydało im się to naprawdę tragiczne, więc Janek mówił dalej drżącym głosem:
— Będziemy musieli przez dwa tygodnie przestać się spotykać, a potem z nowym głosem...
Emil połykał ciągle ślinę. Połykał więc ślinę z powodu tego przeszłego już zdarzenia, ze zdenerwowania i z powodu tego, że była już 7.30. Janek nie przyszedł na spotkanie pierwszy raz od trzech lat.
Postanowił iść do niego. Otworzyła mu pani, którą nazywali ciotką Emilią.
— Czy jest w domu?
— Nie, ale...
Nie słuchał jej.