— Może. Ale swoją drogą sprawa jest diablo skomplikowana. Bo przedmiot nauki, teren, na którym ma być zastosowana, i jednostki badające — są tym samym.

— A mnie się podobało to, co on mówił, a najbardziej zdanie: „Stosunki między ludźmi komplikują się szybciej niż nauka o tych stosunkach”.

— Uwaga, Pola zaczyna myśleć.

Filip jadł śledzia i mrucząc deklamował wiersze: najpierw fragmenty Żab Arystofanesa79, potem Remedia Amoris80, potem koniec pierwszej części Fausta81, potem Bołotnyj popik82 Błoka, potem Wielki Testament83 Villona, potem La lune84 Musseta — wszystkie w oryginale i z komiczną dystynkcją... nagle coś sobie przypomniał. Zaczął mnożyć stałą

Plancka85 przez jakąś inną liczbę i twarz mu poczerwieniała z wysiłku.

Emil był też nieprzytomny tego wieczoru. Siedział przy stole, jadł machinalnie leguminę, nie czując jej smaku, nie słyszał, co Janek mówił do Poli, i jego oczy były nieobecne. Pola musiała nim potrząsać, zanim oprzytomniał.

— Chcesz iść do kina na Hôtel du Nord86?

— Nic nie chcę.

— On ma już na dzisiaj dosyć, daj mu spokój — powiedział Janek, uśmiechnął się niepewnie i poczerwieniał.