Jeden z opiekuńczych cieni podszedł nonszalancko do ławki i powiedział:
— Patrzył, jak się macacie, i brandzlował się. Ale Fela mu dała! Kopnęła go w...
— Dziękuję ci.
— Proszę — i odeszła.
Ewa zaczęła się śmiać, niehisterycznie.
— Co znaczy to słowo, którego ona użyła?
— Znaczy: onanizować się.
— Aha — już całkiem poważnie.
Postanowili iść do domu. Jego piekła ręka i był zły. Szli przez miasto. Ona krzyknęła: — Jakie ładne suknie! — i podeszła do wystawy.
— Chodźmy już.